Wiosenne wyprawy: Weekend majowy, Zalipie

 


Dziś zapraszam na foto album z pierwszej połowy maja. Co prawda pierwszy weekend majowy trochę zawiódł w kwestii warunków pogodowych. Za to kolejny skutecznie nadrobił. Nareszcie doczekałam się pięknej pogody na rower. Dla takich widoków wcale nie trzeba przejechać pół Polski, bo wszystko jest na miejscu. 






Małopolskie ma nam do zaoferowania całe mnóstwo wiejskich, polnych dróżek. Nie sposób przeoczyć tych  uroczych przydrożnych stawów. Wszędzie pełno pokrytych zieloną pszenicą i żółtych rzepakiem poletek. 

Przydrożne wierzby to chyba już symbol polskiej swojskości. Stare domki, chyląc się ku upadkowi, rozczulają tchnieniem dawnych dziejów. 




Mniszki złocą się na całych łąkach, wabiąc słodkich zapachem roje pszczółek.
 
Łabędzie zaczepiają w Starym Parku, proszą o kawałek chleba. Na odpoczynek zaprasza własny, prywatny kawałek nieba. 


Kiedy przychodzi maj w sercu i w krajobrazach, bez trudu zapomnieć można o dawnych urazach.
Zachwyca nas widok malowanych domów. Jabłoń daje obietnice obfitych plonów.
Znajdź czas i Ty niespokojna duszo, usiądź, odpocznij pod Gruszą.







Zapraszam też tradycyjnie na mój Instagramowy Profil: pamietnikizewsi

Chcecie mnie wesprzeć w realizacji dalszych planów związanych z tematyką bloga : Patronite

Wiosenna sałatka z kwiatków jarmużu


 

Jarmuż jesienny pięknie przezimował. Jest to nasze pierwsze warzywo wiosenne, które zbieram praktycznie od początku kwietnia. Siedzi sobie jeszcze w tunelu, ale ostatnio wypuścił piękne pączki i zaczyna kwitnąć na żółto. 

Poszperałam troszkę, co też mogę z tych kwiatków zrobić? Wyszło na to, że będzie sałatka wiosenna. Oczywiście kwiatki można jeść prawie bezpośrednio, bez jakiejkolwiek obróbki, bo są bardzo smaczne. Nie gorzkie, a nawet słodkawe w smaku, troszkę "orzechowe".  


Jarmuż właściwości

Bogactwo karotenoidu i chlorofilu przemawia na korzyść tego nie docenianego warzywa. Jarmuż należy do rodziny kapustnych. Stanowi doskonałe źródło białka, błonnika, witamin C i K oraz minerałów takich jak potas i wapń.

 Znane są wybitne antynowotworowe właściwości Jarmużu. Sulforafan w nim zawarty chroni m.in. przed rakiem prostaty, płuc i  jelita grubego. Natomiast zawarty w nim Indol hamuje działanie estrogenów, dzięki temu chroni przed rakiem piersi. Chroni również przed innymi rodzajami raka. 

Spożywanie Jarmużu może uchronić nas przed chorobami układu sercowo-naczyniowego. Zdumiewająca jest ilość Witaminy C, którą zawiera to niepozorne warzywo. Może nam więc zagwarantować działanie antyoksydacyjne oraz uodparnia na choroby wirusowe. 




Sałatka z kwiatków Jarmużu

  • Kwiaty Jarmużu nie rozwinięte (pączki)
  • Młode, górne listki Jarmużu 
  • 2 jajka gotowane
  • Rzodkiewka (można pominąć)
  • Pęczek szczypiorku 

Sos do sałatki

  • 2 łyżki oleju z ostropestu (można dać inny) 
  • sok wyciśnięty z połówki limonki
  • łyżeczka musztardy
  • łyżka majonezu
  • sól do smaku
  • czosnek granulowany do smaku
Przyrządzenie sałatki jest proste i szybkie, bo wystarczy umyć i osuszyć składniki. Następnie pokroić według gustu. Kwiatków nawet nie kroiłam jakoś specjalnie. Ugotowane jajka pokroiłam nożem na grubsze cząstki. 

Wykonanie sosu to kwestia wymieszania składników. I tak oto mamy ekspresową sałatkę wiosenną, bo po co siedzieć długo w kuchni kiedy pogoda zachęca co spacerów. 


Ta sałatka zaskoczyła mnie smakiem. Pierwszy raz jadłam tak wyszukaną potrawę, zarazem z tak prostych składników. 

Nasze uprawy, co będzie w tunelu?


Pierwszy jest Jarmuż, który siedzi jeszcze w tunelu. Tutaj przezimował i zaczął odrastać bujając w górę do słońca. Na pewno muszę go stąd ewakuować, bo niedługo będzie Tu coś innego. Zaczyna kwitnąć i kompletnie nie wiem co z tym zrobić? Jednak listki nadal są smaczne i codziennie robię z nich sałatkę. 


Skrzynia drewniana na warzywa


Wszystkie donice drewniane, skrzynie są dziełem męża. Ziemię kupiliśmy ogrodową, bądź przynosiliśmy od znajomych. Ziemia z pobliskiej działki niestety jest bardzo oporna pod uprawę warzyw. Powyżej widać sałatę - Królowa Majowych. Wymaga ona przesadzenia, ale chyba nie będę tego robić, szybciej ją po prostu zjemy. Te młode listki też są bardzo smaczne. 


Mini Inspekt mały warzywniak 



Nie każdy pewnie ma świadomość do czego służyły inspekty. Są takie jakby inkubatory, w których wysiewało się nasiona warzyw. Wygląda jak duża drewniana skrzynia.  Dawniej inspekt miał szklane wieko na drewnianej ramie. Obecnie ze względu na koszty robi się foliowe. My wykorzystaliśmy materiał w 100 % recykling. 

W tej skrzyni jest Seler z ubiegłego roku, który przezimował na zewnątrz oraz sałatka przesadzona z doniczek. Nie pamiętam jaka to odmiana, ale jak urośnie będzie widać. Jakaś cebula na szczypior też się załapała do skrzynki. 


Kolejna skrzynia to Seler, również z ubiegłorocznej uprawy. 




Rzodkiewka i Roszponka. 

Pierwszą widać, druga coś oporna. Sadziłam jak księżyca ubywało i niestety chyba się nie udała to uprawa (podobnie jak bazylia). Jeszcze dam jej szansę, a jak nie, to coś innego się zasadzi. 



No i teraz najważniejsze, co będzie w tym tunelu?

Jak na razie są plany na pomidory i ogórki szklarniowe. Rozsady muszę dopiero kupić, ale ostatnie mrozy jeszcze mnie powstrzymują. Zimne noce nie sprzyjają tego typu roślinom, więc warto jeszcze przeczekać. Może i spojrzeć na fazy księżyca. Najpewniej będzie to po połowie maja. 

Trzeba być cierpliwym, na wsi wszystko ma swoją kolej. 


Zwierzęta odchodzą, przychodzą...





Dziś kolejna porcja zdjęć zwierzaków na wsi. Niektóre zdjęcia pochodzą z archiwum, tych zwierząt już nie ma z nami.

Mieszkając na wsi można odczuć ruch i przepływ wszystkiego. Zmiana pór roku, narodziny, śmierć, wszystko się zmienia, czas płynie. Warto się do tego przyzwyczaić, gdyż na wiele spraw nie mamy wpływu. Odnajdywanie radości w każdej chwili daje niesamowitą ulgę. Życie po prostu toczy się dalej...

Już nawet to zdjęcie robi się nie aktualne, bo pogoda coraz cieplejsza i zieleń wybucha soczystą barwą coraz mocniej.

Całe stado kaczek



Zdjęcie sprzed dwóch lat, tych panienek już nie ma z nami. Są za to następne pokolenia. Kaczki rasy francuskiej. Lubią fruwać i pływać w stawie. Obecnie czekamy na nowy wylęg kaczych pisklaków, z pewnością kiedy się pojawią dam Wam znać na blogu. 


Kury w naszym gospodarstwie


Czarne stadko dobrze się trzyma, nadal chodzą gdzie chcą. Czasami aż się dziwię, gdzie te kury potrafią wleźć. Wszystkie warzywne uprawy trzeba przed nimi zabezpieczać, bo jak taka wlezie, to wszystko wygrzebie łapkami. 

A za to jajka zdrowe i smaczne jak nigdzie. Coś za coś jak to mówią, masz kurę na wolności masz kłopot. Masz w zamknięciu, jajka gorszej jakości. Wszystko powinno odbywać się w zgodzie z naturą. Z nadejściem nowoczesności tracimy pewne ideały, które jednak powinno się zachowywać. 



Po co nam kury ozdobne?

Zapytałby ktoś ciekawy. A te kury są raczej tylko dla uciechy oczu, niż ze względów praktycznych, czy broń Boże zarobkowych. Po prostu są ładne, jajka znoszą, więc niech sobie będą.


Ta parka nieźle się razem trzymała, do czasu. Biała kurka siedzi już na gnieździe i wysiaduje jajka. W związku z tym kogucik musiał znaleźć nowe towarzystwo.



Nowy chomik Feluś



Na koniec coś domowego, czyli nasze zwierzątko, Chomik Feluś. 
Poprzedni dwuletni nie doczekał się aby mu nadać imię. To był kolejny chomik w naszej rodzinie.  Przyjazne i nie kłopotliwe zwierzątko. Mam nadzieję, że ten maluch szybko urośnie i będzie zdrów. 




Dziś wyjątkowo bez naszych kóz, bo czas już mnie godni. Ten wpis i tak próbuję skończyć od poniedziałku, więc musicie poczekać na dalszy ciąg tej opowieści. A na wsi to nigdy się nie kończy, ciągle coś się dzieje. Niby zwyczajne, pozornie nudne życie...


Dzień Ziemi

 

Wczoraj mieliśmy Dzień Ziemi. 

Internety obiegły zdjęcia maluchów zbierających butelki i puszki po alkoholu. Zainteresowanie tym dniem było tym większe, że można było się pokazać od ekologicznej strony. To naprawdę teraz jest na topie, być EKO. 


Młode pokolenie nie pamięta czasów ZERO WASTE

Ja z racji urodzenia się w latach 80-tych jeszcze kojarzę stanie w kolejce po cukier i słodycze tylko od święta. Dostawało się paczkę tylko na Boże Narodzenie, a na Wielkanoc baranka z cukru. 

Malutko przedmiotów było jeszcze w plastiku. Nie wiele w ogóle było do kupienia w sklepie. Jedne buty na cały sezon i żadnego szpanowania w szkole. Fartuszek nylonowy i tenisówki na gumowej podeszwie.  Mnóstwo wolnego czasu po szkole. Beztroskie dni na łonie natury. 

Butelki i słoiki ze szkła. Pierwszy Jogurt z plastiku zjadłam w latach 90-tych. Później zaczęło się Mleko w woreczku, bo szklane opakowanie było nie wygodne. Następnie cały ten postęp i rozwój, który trwa w szalonych tempie do dziś. 


Dzieci wychowuje się z technologią

To ma być świadectwem naszej nowoczesności: wracają ze szkoły, nie rzadko przywożone, nie chodzą na piechotę bo to niebezpieczne. 

Po przyjściu do domu od razu zasiadają przed ekranami: Telewizji, komputera, tabletu, smartfona...

Matki nie mają czasu, pomimo tego że większość prac domowych jest już zmechanizowana. Odkurzacz sam sprząta, pralka pierze, zmywarka zmywa. A kobieta nadal nie ma czasu, gdzie on się podział? Czy nie zabrał go postęp technologiczny? 

Płacimy dużą cenę za rozwój, ale jeszcze większą płaci nasza Planeta Ziemia.


5 rzeczy które na wsi są za darmo


Czytelnicy tego bloga zapewne wiedzą, że pisząc o wsi staram się nie koloryzować. Pisałam już o sprawach mało przyjemnych, a dziś przyszła pora na lepszą stronę wsi, którą chce Wam pokazać. 


Widoki jak na wakacjach. 

Wystarczy wyjść z domu, a wiosną i latem urzeka nas śpiew ptaków, błękit nieba i wszechogarniające uczucie wolności. 

To prawda, że mieszkając nawet w mieście jest dostęp do parków, ale często jakość powietrza pozostawia wiele do życzenia. Nierzadko jest takie zanieczyszczenie, że nie widać nawet już błękitu nieba, a myślimy że to chmury.

 Z pewnością ludzie na wsi chorują mniej, choć nie jest to regułą. Dostęp do paskudnej żywności wszędzie jest taki sam. A nie każdy ma czas i siły by uprawiać ogród i hodować kury. 


SPA i rozkosze dla duszy

Mam tu na myśli taki widok i miejsce do którego jest ciągły dostęp. Kawałek prywatnego raju, łąka na wsi.  Wystarczy zabrać matę i można praktykować Jogę, Medytację i co tam dusza i ciało tylko zapragnie.

Posiadanie kawałka łąki jest w tych czasach skarbem nieocenionym. Kiedy ludzi zamyka się w ciasnych mieszkaniach, w  blokach (z wiadomych powodów), tym bardziej doceniam to co mam. Trudno mi teraz uwierzyć, że kiedyś chciałam żyć w mieście. 


Sąsiedzkie relacje

Kolejna rzecz natury psychologicznej, dobry sąsiad to taki który nie szkodzi? Niby tak, ale na wsi z pewnością łatwiej o sąsiedzkie relacje.

 Co prawda i tu teraz ludzie bardziej się izolują. Jest jednak pewność, że kiedy nie będzie Ciebie w domu, to złodziej się nie włamie, bo sąsiad na podwórku stale czuwa.

Inna sprawa, to że opalać się topless latem nie można pod domem. Trzeba się wtedy przenieść za krzaki i na łąkę. 


Woda ze studni głębinowej. 

Studnia, która jest spadkiem po przodkach to czysty skarb.  Woda z niej służy głównie do podlewania warzyw i piją ją zwierzęta. Z  wygody nie korzystamy z tej wody w domu. 

W razie awarii jednak nie muszę się martwić, że zabraknie wody. Już nie raz przynosiłam wodę w wiadrach do domu kiedy wodociąg miał przerwy w dostawie. 

No i koza ma na co wskakiwać. 



Nawóz z obornika. 

Mało oczywista i może niezbyt estetyczna rzecz. To jest właśnie efekt uboczny hodowli zwierzaka. Niezależnie czy to królik, koza czy kura, zjada więc i kupę robi. A kupa ta nie jest bezużyteczna, bo warzywa z takim obornikiem potrafią rosnąć jak szalone.

Taka ciekawostka: Ceny obornika na wsi potrafią windować w górę. Także opłaca się mieć zwierzaka nawet tylko po to. 

Na wsi coraz mniej zwierząt jest hodowanych w sposób naturalny. A gnój od świnki karmionej paszą do niczego dobrego nie posłuży. Zresztą te wielkie fermy zwierząt to po prostu porażka... i dla środowiska naturalnego, jak też dla nas ludzi. 



Mam nadzieję, że nieco uprzyjemniłam Wam czas moim pisaniem i z radością zajrzycie tu ponownie. 

Kwiecień na wsi

Dziś zapraszam na posumowanie z pierwszych kwietniowych dni. Czas tak szybko ucieka, ale dobrze że jest telefon. Uwielbiam dokumentować te nasze radosne momenty na wsi. 


Na początku kwietnia było nawet przyjemnie.


Wybraliśmy się na spacer do parku, gdzie urzekły nas łabędzie pływające w stawie. Pogoda była słoneczna i ciepła. Czekamy więc na jej powrót i na nowe spacery. 




Dwie Indyczki w jednym gnieździe.


Spotkały się dwie Indyczki, jedno gniazdo założyły. Jajka wspólnie nosiły, wysiadywały. A co z tego będzie nie wiadomo jeszcze. (Indyki i jajka nie moje). 




Czarna koza na wolności.


Takie widoki tylko u nas. Koza która służy tylko do zabawy. Oprócz tego wcale nie wymagająca. Na razie tylko siano i buraki. Czekamy na więcej zielonej trawy. Po tych deszczach pewnie będzie już wysoka (trawa). Będzie co "kosić"



 Chwile z deszczu wyłapane. 

W deszczową pogodę też wychodzimy na spacery. Delikatna mżawka to nie wymówka dla złapania świeżego powietrza.



Doczekaliśmy się jajka od przepiórki.

Pierwsze w tym sezonie jajko od przepiórki, która niesie tylko parę miesięcy w roku. Nie chce się nam pakować im paszy. Może gdyby była to hodowla zarobkowa. A to czyste hobby.

Za to gęś niespodziewanie przestała znosić i zeszła z gniazda. Nic nowego, pewnie pogoda się jej nie spodobała. 




Zapraszam na mojego Instagrama: pamietnikizewsi

Wiosenna Jajecznica z Gęsich Jaj

 


Jaja gęsie zwykle są dwa raz większe od kurzych.

Znoszą je gęsi domowe szare, łabędzionose , białoczelne lub kanadyjskie.  Skorupka jaj gęsich  jest wyjątkowo twarda i ciężka do rozbicia. 

Nasze gęsi szare niosą jajka tylko od marca do maja. Nie wiem jak jest z innymi gatunkami?

Jajko od gęsi najprościej zdobyć na targu, czy od znajomego rolnika. W sklepie na próżno ich szukać. Zapewne też gdyby były dostępne w markecie, to ich wartości mogły być dyskusyjne. 



Smak jaj gęsich jest zupełnie inny od kurzych.

Są one o wiele bardziej tłuste i odżywcze. Ma się wrażenie, jakby się jadło tylko samo żółtko. Nie każdemu będzie to odpowiadać. 

Trudno jest zjeść całe gęsie jajo. Z jednego  wychodzi syta jajecznica nawet dla dwóch osób. To idealna propozycja na obfite śniadanie, które ma nas odżywić na cały prawie dzień. 




Do wykonania jajecznicy polecam użyć Oliwy z oliwek 

Smażona na maśle może być jeszcze bardziej tłusta. Zielony szczypiorek nada jej lekkości i aromatu.

Jeśli nie mamy szczypiorku, może też być seler naciowy lub inna zielenina. Świetnie nadaje się też Bluszczyk kurdybanek, którego bez trudu można znaleźć o tej porze w dzikich ogródkach. 



Jako dodatki mogą też być: zielona sałata (najlepiej z własnej uprawy) , rzodkiewka (lub kiełki rzodkiewki). Polecam również z solidną łyżką dobrego tartego chrzanu. 

Zdrowy i smaczny posiłek prosto od Natury. 


Wartości odżywcze jaj gęsich

Jaja gęsie stanowią doskonałe źródło białka oraz tłuszczów. Procentowo wygląda to prawie pół na pół: biało/tłuszcz. Natomiast węglowodanów mają nie wiele, bo tylko około 5 % zawartości. Jaja te są też wyjątkowo obfite w cholesterol  (nie jest on jednak tak szkodliwy jak powszechnie głosi konwencjonalna nauka o żywieniu).

Jeśli chodzi o witaminy to najwięcej mają z grupy B (najwięcej B12), jest też wit. A  oraz  D. Minerały, jakie można znaleźć w jajkach to m.in. Żelazo, Wapń, Cynk, Fosfor, Magnez i inne.


5 Faktów o życiu na wsi, o których nie macie pojęcia

 

Musicie wiedzieć, że mój blog nie służy wcale idealizowaniu życia na wsi. Prawda jest taka, że staram się tu wrzucać ładne fotki,  wiele z nich po obejrzeniu na komputerze zostaje odrzuconych.

Nie chce kogoś urazić, czy wywołać obrzydzenie, są jednak sprawy o których możecie nie wiedzieć. 

Prawda jest taka, że życie na wsi to nie jest sielanka. Pomimo tego, że na Instagramie można odnaleźć fotki ze wsi pod hasztagiem #slowlife.  W ten sposób reklamuje się agroturystykę, która ma być wypoczynkiem dla mieszczucha. 

Zwykłe życie na wsi potrafi dać w kość. Doznać można skrajnych uczuć:  Od zachwytu, ekscytacji np. kiedy widzimy stado dzikich kaczek, albo sarny tuż za domem. Po uczucie bezsilności i niezłego wkurzenia, kiedy znowu musisz wydać na węgiel, bo zima nie ma końca. Truskawki zarosły tak chwastem, że chce się tylko płakać, albo po prostu trzeba to zaorać. Na kaprysy pogody nie mamy wpływu. 


1. Na wsi może być brudno. Tym faktem mogą być zszokowane osoby z miasta. Oczywiście są nowoczesne gospodarstwa, ale nie łudźcie się nawet, że zwierzaki nie wydalają z siebie kału i moczu. Kury wprawdzie mogą być zamknięte, a te co sobie biegają wcale nie patrzą gdzie robią kupę. To ty drogi człowieku masz uważać, jak chcesz mieć czyste buty. I oczywiście złośliwe gołębie, które lubią sobie przysiadać na parapetach domu. 

2. Powietrze wcale może nie być czyste i świeże. Wiele domów nadal ogrzewanych jest węglem. Czasami jadę zimą przez sąsiednie wsie, a tam czarny dym. Ludzie na wsi nadal nie mają świadomości czym jest ekologia. Liczy się tylko oszczędność, palą czasami byle czym. Nikt nikogo nie doniesie, bo to jest sąsiedzka solidarność. Pisząc to ma na myśli pewne, zapadłe wioski i nie twierdzę, że wszędzie jest tak samo.

Zupełnie inna sprawa, to zapach obornika od wiosny do jesieni. Często, nawet w środku wsi rolnik ma stajnie i niestety nawet mieszkańcy okolicznych domów nie mogą nic z tym zrobić. Obecnie takie hodowle w Polsce nadal są legalne. 

Wiem też, że np. we Włoszech, czy w Niemczech budynki gospodarcze były budowane poza wsią i rolnik dojeżdżał sobie tam jak do swojej pracy. To chyba świadczy, jak zacofanym narodem nadal jesteśmy. Oczywiście nowoczesne chlewnie buduje się w oddaleniu domostw. Co też nie znaczy, że zapachy nie docierają parę km dalej od chlewni. 



3. Kobiety chodzą do stajni. Kolejny zaskakujący fakt, to damy które potrafią na niedzielnej mszy zadać szyku nie gorzej niż Paryżanki. Nieważne, że styl prosto z targu. Tu nikt się tego nie wstydzi. W dużych gospodarstwach pracują wszyscy solidarnie. Jak trzeba to kobieta obsługuje dojarkę, czy maszyny rolnicze. Chodzenie do kur to jest nic w porównaniu np. do kastrowania świń. Osobiście znam takie Panie, które dają swoim prosiętom zastrzyki i robią inne rzeczy. 

4. Czasami noce są bezsenne. Lato, wakacje na wsi, słodkie lenistwo? Nic podobnego, czas żniw, zbiorów to pora kiedy kombajny wracają z pracy nawet po północy. To samo dotyczy innych pór roku. Traktory mogą jeździć od wczesnej wiosny do zimy o różnych porach dnia.  Jeśli rolnik ma dużą ilość hektarów, to aby się z tym wszystkim wyrobić po prostu pracuje długo, czasami też nocami. 




5. Rolnik zawsze ma racje.  Mam tu na myśli zwłaszcza starsze pokolenia rolników, którzy mają swoje zasady co do uprawy ziemi, czy traktowania zwierząt.  Ludzie na wsi nie mają sentymentów jeśli chodzi o zwierzęta. Psy nierzadko służą tylko jako strażnicy obejścia. Nikt się nie użala np. nad kurą która kuleje itd. To jest po prostu wychowanie z pokolenia na pokolenie. Praca na wsi to twarda szkoła życia i tu nie można sobie pozwolić na uczucia. 

Całe szczęście powoli to wszystko się zmienia...Bo nic nie jest stałe na tym świecie. Młodzi rolnicy to jednak w dużej mierze osoby wykształcone, z bardziej nowoczesnym podejściem do życia. 


Co sadzimy w marcu?




Dni coraz dłuższe, więcej słońca, cieplejsza pogoda. 

To zdecydowanie zachęca do upraw w ziemi. W tym roku niestety mniej sadzenia, gdyż zdecydowałam się na kupno gotowych sadzonek od znajomego rolnika. Cena za krzak pomidora, który ma już zawiązane kwiaty to 1,50 zł (w roku ubiegłym, nie wiem jak będzie teraz?)

Nauczona doświadczeniem lat poprzednich widzę, że szkoda mi tej całej pracy przy tym. Podlewania, przesadzania, pikowania. A często i tak się coś nie udaje. Uważam, że nie sztuka się napracować. Trzeba to robić mądrze, aby był efekt z nakładem pracy minimalnej. W końcu to ogrodnictwo hobbystyczne, a nie profesjonalna uprawa. 

Nie mamy z tego nic, poza własną satysfakcją. Czasami coś się udaje, a czasami nie, jak to na roli. Nie mam zamiaru wkładać to też dużych pieniędzy, bo gdybym miała wydać na nawozy, środki ochrony roślin, to takie same warzywa kupić mogę w sklepie. 




Co już posiane, posadzone?

  • rzeżucha na parapecie
  • kiełki słonecznika
  • szczypiorek
  • rzodkiewka na kiełki i do skrzynek
  • bazylia na liście zielone w doniczki
  • czosnek na zielone pędy
  • cebula na szczypior


Stawiam na pewniaki

Zdecydowałam się na uprawę nowalijek, które nie wymagają dużo pracy, ani też idealnych temperatur. Pogoda ostatnio jest nieprzewidywalna, co chwilę zapowiadają powrót zimy, a nasz tunel niestety nie jest podgrzewany. 

Wole mieć kontrolę nad małą ilością rozsad i nowalijek, niż panikować, że coś mi przemarznie. Tak jak w roku ubiegłym, połowa pomidorów przemarzła w kwietniu, a te co zostały były osłabione. Stawiam na uprawy pewne i łatwe w pielęgnacji. 

Poza tym mam w tunelu seler z roku ubiegłego, który całkiem nieźle przezimował. 


Nasze uprawy na bieżąco pokazuje na moim: instagram.com/pamietnikizewsi/


Międzygatunkowe przyjaźnie (i konflikty)

Świat zwierząt gospodarskich potrafi być zaskakujący. Obserwuje jak zwierzaki z jednego gatunku potrafią się nie lubić. Za to zupełnie inne gatunkowo zawierają przyjaźń na całe życie. Nikogo nie dziwi rywalizacja pomiędzy samcami. Za to wzajemna niechęć samic z tego samego stadka zadziwia. Czyżby były zazdrosne jak to my kobiety?


Królik i koza mogą być dobrymi przyjaciółmi



Ta samiczka woli towarzystwo kozy niż przebywanie z innymi królami. Kiedy przebywała w tamtym stadzie nieustannie z niego uciekała. Mieszkając z kozą zgodnie dzielą się pokarmem. Ich jadłospis jest prawie identyczny. Lubią siano, buraki, marchew i jabłka. Latem świeżą trawę. 


Koza i królik lubią się nawzajem ogrzewać w chłodniejsze noce. 




W stadzie indyków przywódca jest tylko jeden



Indycze stadko zazwyczaj trzyma się razem. Samice nie oddalają się zbyt daleko same. Charakterystyczne gulgotanie to ich sposób na rozmowę. Nawet człowiek może sobie z nimi w ten sposób porozmawiać. Reagują na każde słowo swoim GUL-GUL-GUL. Wygląda to tak, jakby rozumiały co się do nich mówi. Kiedy mówię, aby zapozowały ustawiają się w taki oto sposób. Samiec indor dumnie prezentuje swoje piękne upierzenie.




 Za indorem chodzą samice, on jest przewodnikiem stada. Drugi Indor musi się trzymać z daleka, inaczej czeka go walka. Przyjaźń między dwoma samcami na jednym podwórku prawie nigdy nie jest możliwa. Co najwyżej pobłażliwość ze szczyptą tolerancji. 






Kury przyjaciółki na całe życie




Kury żyjące w jednym stadzie rozpoznają się nawzajem. Prowadzą rozmowy, potrafią wyrażać "uczucia". Informują się wzajemnie o zagrożeniu. Jeśli mają w stadzie koguta on jest ich przewodnikiem. Znajduje dla nich smakołyki i prowadzi całe stadko na spacery. Na grzędzie każda kura ma swoje miejsce. 

Potyczki między kogutami to częsty widok. Walczą o przywództwo, o sympatię kur, o teren. Pokonany zwykle ustępuje miejsca, ale zawłaszcza sobie niektóre samice. Nasze czarne stadko chodzi sobie bez koguta, ale zawsze trzymają się razem lub chodzą dwójkami.