Plany na luty?

 


Początek lutego, wcale nie przedwiośnie;

Przyzwyczailiśmy się już do lekkich zim i oczekiwanie na oznaki wiosny bywa zgubne. W lutym ziemia nadal odpoczywa, choć co bardziej szaleni rolnicy Unijni (właściciele wielkich gospodarstw) potrafią orać w polu nawet teraz. Wszak kto nie zdążył, bo ma duże gospodarstwo, to jakoś musi sobie radzić. Nie jest to zupełnie zgodne z naturą  i w perspektywie czasu potrafi się zemścić. 


Prace przy-domowe:

Ostatnie roztopy skutecznie zniechęcają do prac polowych. Chyba lepiej skupić się na pracach przy-domowych. Na podwórku zawsze jest coś do roboty. Można remontować podupadającą drewnianą stajenkę, wymienić rynny, wysprzątać obejście zwierzakom. Oczywiście to prace typowo męskie, ja mogę co najwyżej doradzać. 


Na wsi nigdy nie ma nudy

W lutym można już myśleć o kolejnym sezonie w polu.  Rolnicy, który zamierzają siać wiosną zboża, powinni zacząć je oczyszczać przy pomocy Młynka. Co to za urządzenie? Postaram się kiedyś zrobić mu zdjęcie, bo wygląda naprawdę interesująco. Jest to metoda czasochłonna i bardziej nowocześni  rolnicy korzystają już z zaawansowanych technologicznie urządzeń. 


Sprawy urzędowe:

Ronicy, którzy posiadają większą ilość ziemi, ustawiają się w banku w kolejce po kredyt nawozowy. Luty to dobry czas, aby zaplanować kolejny rok upraw. Obecne uprawy wiążą się niestety z zastosowaniem ogromnej ilości środków chemicznych. Rolnik, aby się utrzymać na poziomie musi kalkulować przypuszczalne zyski, ale i straty.  Ubezpieczenie pola to norma, bowiem w rolnictwie nic nigdy nie jest pewne.


Jesteśmy zależni od kaprysów natury;

Niestety mieszkam na takim terenie, że często nawiedzają nas lokalne podtopienia, wiąże się to ze stratami. Oczywiście można się ubezpieczyć od zalania, czy od suszy, lecz do tak małej uprawy nie warto jeszcze dokładać. Obecnie rolnictwo to trochę jak gra w ruletkę, albo się coś uda, albo nie.

Bywają  też lata suche, kiedy w studni poziom wody niebezpiecznie opada. Wszystkiemu winna jest nadmierna ingerencja człowieka. O ekologii można by mówić wiele.  Na wsi w której mieszkam o ekologii nie wie się prawie nic. A później pretensje do natury, że szaleje...Mam nadzieję, że z czasem się to zmieni.


Co sadzimy w lutym?

W drugiej połowie lutego zapewne pomyślę o wysadzeniu ząbków czosnku w pole. Rozglądam się też za skrzynkami do wysiewu nowalijek. W sklepach ogrodniczych już można nabyć nasiona rzodkiewki, szczypiorku, sałat.  Na takie wysiewy zdecydowanie zbyt wcześnie.  Póki co korzystamy z zapasów ze spiżarni. Choć przyznam się, że kupiłam wczoraj pomidorki Sycylijskie w markecie. 


Komentarze

  1. Podziwiam pracowitość ludzi mieszkających na wsi. Za to efekty są godne pozazdroszczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że rolnictwo w polsce jeszcze tak mało ekologicznie myśli ;(

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuje za komentarze związane z artykułem. Zazwyczaj odwiedzam komentujących na ich stronach i blogach. Nie zamieszczaj spamu - nie opublikuję go!