Zalety małego gospodarstwa rolnego


 

Małe gospodarstwo rolne może być przekleństwem lub spełnieniem marzeń. Wszystko zależy od naszego podejścia do sprawy. Oczywiście, że nawet małe gospodarstwo zabiera nasz czas i jeśli są zwierzęta, to nawet nie można spokojnie wyjechać na wakacje, bo trzeba ich dopilnować.

Dziś jednak chciałabym opisać Wam zalety małego gospodarstwa oraz dać wskazówki, co jeszcze może nam przynieść dobrego takie gospodarstwo. 


Ubezpieczenie społeczne i zdrowotne 


Niskie składki ubezpieczenia w KRUS są tym, co zdecydowanie przemawia za posiadaniem ziemi. Aby podlegać obowiązkowemu ubezpieczeniu wystarczy już jeden hektar ziemi. Pod uwagę jest brany hektar przeliczeniowy. Posiadając poniżej jednego hektara możemy ubiegać się o dobrowolne ubezpieczenie.

Obecnie składka od jednej osoby ubezpieczonej na roli wynosi 417 zł na kwartał. Miesięcznie wychodzi naprawdę niska kwota. Warunkiem płacenia tak niskiej składki jest mała ilość posiadanych hektarów, gdyż wtedy część składki, a konkretnie ubezpieczenie zdrowotne opłaca za nas Państwo. 

Rolnicy, którzy posiadają dużą ilość ziemi płacą pełną składkę KRUS, ale też mają możliwość rozliczania się w Urzędzie Skarbowym, tak jak przedsiębiorcy. Prowadzą księgi, gdzie zapisują przychody i wydatki. Mogą więc uzyskać zwrot w przypadku poniesionej straty. 



Mniejsza odpowiedzialność, mało pracy?


Posiadając małe gospodarstwo nie musimy się tak stresować, gdy coś pójdzie nie tak. Kiedy hodujemy zwierzęta nie do sprzedaży, to w przypadku ich straty możemy co najwyżej mieć dołek psychiczny. Nie mamy potrzeby ubezpieczania wszystkiego, wystarczy tylko budynki na wypadek pożaru czy zalania. 

Przy małym gospodarstwie można sobie dorabiać na umowę o dzieło, zlecenia, a ubezpieczenie możemy zachować w KRUS. Wielu pracodawcom taka sytuacja odpowiada, bowiem koszty ZUS są przeogromne. Unikamy tym samym też tzw. czarnej strefy, a płacone składki po latach uprawniają nas do ubiegania się o rentę z powodu choroby, bądź emeryturę. 


Zdrowsze jedzenie: warzywa, jajka, drób na obiad

Małe gospodarstwo daje nam szansę, aby nieco zdrowiej się odżywiać. Jaja od swoich kurek są  nieporównywalnie lepsze, nie tylko smakowo, ale przede wszystkim mają wartości odżywcze. 

Drób z tzw. wolnego wybiegu potrafi kosztować majątek. Ptaki można hodować praktycznie na byle czym (kukurydza, owies itp), a ich mięso będzie stanowić dla nas pełnowartościowe pożywienie. 


Niezależność od Unijnych przepisów 

Pisałam już kiedyś, że rolnicy posiadający dużą ilość ziemi to obecnie biznesmeni, prowadzący przedsiębiorstwa. Mając małe gospodarstwo jesteśmy w pewnym sensie niezależni. Nie musimy wycisnąć z ziemi ile się tylko da. 

 Nie ma potrzeby stosować w ogóle środków ochrony roślin (czyli całej tej chemii), bądź stosujemy ekologiczne rozwiązania (np. gnojówkę z pokrzyw, oprysk z szarego mydła). Jeśli uprawa nam nie wyjdzie, to nie będziemy tak stratni. Duży rolnik nie może sobie na to pozwolić, jego firma musi dać zyski. Inaczej pójdzie na dno, nie spłaci kredytów, straci ziemie i sprzęt nierzadko brany na kredyt. 



Prowadzenie Agroturystyki, czy Zagrody Edukacyjnej dla rodzin


Ostatnio coraz bardziej modne stają się tzw. Zagrody edukacyjne gdzie hoduje się zwierzęta tylko na pokaz. Kozy, owce, króliki, rozmaite gatunki kur czy kaczek stanowią nie tylko atrakcję dla dzieci. Do hipoterapii wystarczy nawet kuc szetlandzki. Z pewnością kontakt ze zwierzętami może stanowić dla wielu osób niezłą atrakcję i posiadając nawet malutkie gospodarstwo można taki biznes otworzyć. 









Komentarze

  1. Pięknie to wszystko wygląda, ale kurki bym nie zabiła :D Kiedyś jako dziecko towarzyszyłam mamie w zabijaniu kury, to była dla mnie trauma. Rosołek nawet lubię, ale przez to wszystko, unikam kupowania mięsa, chyba że dla kotów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kury tylko na jajka, ale wiesz jak jest 5 kogutów to męczą kury. Lepsze to niż te fermy jajek , gdzie koguciki zabija się zaraz po wykluciu i idą żywcem na przemiał, bo nie są potrzebne.

      Usuń
  2. uwielbiam wies! moze jest to spowodowane moim pochodzeniem - do 16stego roku zycia mieszkalam na wsi. pozniej szkola srednia, studia, praca w miescie i... i nigdy, przenigdy nie osiedle sie w centrum wiekszej aglomeracji. wraz z moim P. jestesmy w trakcie starania sie o dom i nasza lokalizacja sa przedmiescia albo nawet i wies. chcielibysmy takze miec jakis maly areal wlasnie na uprawy (tak dla siebie). pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam sie na tematacie ale moja babcia miala gospodarstwo i od rana do nocy bylo tyle roboty

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuje za komentarze związane z artykułem. Zazwyczaj odwiedzam komentujących na ich stronach i blogach. Nie zamieszczaj spamu - nie opublikuję go!