Zwierzęta na wsi, szczęśliwe i wolne?


Temat zwierząt na wsi wbrew pozorom nie jest prosty. Mamy obecnie różne przepisy, regulacje, kontrole, które nie pozwalają cieszyć się w pełni spontaniczną hodowlą. Takich małych gospodarstw jest coraz mniej, ponieważ są one nie opłacalne. 

Ludzie ze wsi często decydują się na pracę zarobkową z mieście, gdyż z małego gospodarstwa nie sposób wyżyć. 

Mniejsze gospodarstwo prowadzą ludzie  starsi lub tacy, dla których coś jeszcze znaczy tradycja. Ptaki domowe hodujemy tylko na własny użytek, w celach konsumpcji, dla jaj, czy też dla przyjemności obcowania z nimi. 




Dla  pewnych, Wyższych Instytucji (że tak to określę, a wiemy o co chodzi?) wszystko musi być zgodne z normą i przepisami.

W Polsce są rejony, gdzie kura sama po podwórku już biegać nie może, nie wspominając nawet o owcy, czy innym większym zwierzęciu. Większe zwierzęta muszą nosić kolczyki, a każde ich fizyczne przemieszczenie ma być zgłaszane.  Jeśli ktoś chciał sprzedawać jaja od kur, to trzeba było nabijać na nich specjalne kody. Nie wiem jednak, czy przepis ten nadal obowiązuje? 


Na szczęście wiele zależy tez od władz samorządowych i dobrej woli sąsiada. Znane są historie anonimowych donosów np. z powodu nielegalnej hodowli świń. Rządzi tu jednak typowa, sąsiedzka "troska".

 Obecnie hodowla świnki "na własnych użytek" jest niemożliwa, jeśli wszystko nie odbywa się zgodnie z przepisami. Taka sytuacja była nie do pomyślenia jeszcze 10 lat temu. A Po co to wszystko jest, można się tylko domyślić?




Oczywiście zdarzają się również niespodziewane kontrole Inspekcji weterynaryjnej.  Bądźmy szczerzy, aby kontrola była skuteczna, musi też znaleźć się świadek na zaistniałą nieprawidłowość, czy też wykroczenie. 

Rozumiem sytuacje, kiedy zwierzęta są utrzymywane w złych warunkach, to zupełnie inna sprawa. Tu wtedy pomoc jest naprawdę potrzebna. Co innego jednak to ściganie rolnika za to tylko,  że jego kura chodzi na wolności, czyż nie?



Póki co cieszymy się tym co mamy, a nasze zwierzęta traktujemy z szacunkiem, starając się aby żyły w miarę "na wolności". 

Mam też wielką nadzieję, że przemysłowe hodowle w końcu zostaną mocno ograniczone, bo nie jest to zdrowe ani dla ludzi, ani dla środowiska naturalnego. Aby  doszło  to do skutku, potrzeba naprawdę dużego przeorganizowania systemu w jakim obecnie żyjemy. Trzeba jednak wierzyć, że nawet duża zmiana możliwa jest od jednostki. 


Komentarze

  1. Przyznam,że chętniej widziałabym te zwierzęta na wolności.

    OdpowiedzUsuń
  2. u mojej babci wszystko latało luzem ale o dziwo same wracaly na miejsce

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety ciężko jest mi się odnieść do tematu, ponieważ mieszkam w mieście, nie mam rodziny na wsi. Pół żartem pół serio (ale jdnak skłaniam się ku żartom:)) często mówiłam mężowi, żebyśmy kupili kurki na swojskie jajka :)) Tylko gdzie w bloku je trzymać, na balkonie? :)))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuje za komentarze związane z artykułem. Zazwyczaj odwiedzam komentujących na ich stronach i blogach. Nie zamieszczaj spamu - nie opublikuję go!