Wiosenna Jajecznica z Gęsich Jaj

 


Jaja gęsie zwykle są dwa raz większe od kurzych.

Znoszą je gęsi domowe szare, łabędzionose , białoczelne lub kanadyjskie.  Skorupka jaj gęsich  jest wyjątkowo twarda i ciężka do rozbicia. 

Nasze gęsi szare niosą jajka tylko od marca do maja. Nie wiem jak jest z innymi gatunkami?

Jajko od gęsi najprościej zdobyć na targu, czy od znajomego rolnika. W sklepie na próżno ich szukać. Zapewne też gdyby były dostępne w markecie, to ich wartości mogły być dyskusyjne. 



Smak jaj gęsich jest zupełnie inny od kurzych.

Są one o wiele bardziej tłuste i odżywcze. Ma się wrażenie, jakby się jadło tylko samo żółtko. Nie każdemu będzie to odpowiadać. 

Trudno jest zjeść całe gęsie jajo. Z jednego  wychodzi syta jajecznica nawet dla dwóch osób. To idealna propozycja na obfite śniadanie, które ma nas odżywić na cały prawie dzień. 




Do wykonania jajecznicy polecam użyć Oliwy z oliwek 

Smażona na maśle może być jeszcze bardziej tłusta. Zielony szczypiorek nada jej lekkości i aromatu.

Jeśli nie mamy szczypiorku, może też być seler naciowy lub inna zielenina. Świetnie nadaje się też Bluszczyk kurdybanek, którego bez trudu można znaleźć o tej porze w dzikich ogródkach. 



Jako dodatki mogą też być: zielona sałata (najlepiej z własnej uprawy) , rzodkiewka (lub kiełki rzodkiewki). Polecam również z solidną łyżką dobrego tartego chrzanu. 

Zdrowy i smaczny posiłek prosto od Natury. 


Wartości odżywcze jaj gęsich

Jaja gęsie stanowią doskonałe źródło białka oraz tłuszczów. Procentowo wygląda to prawie pół na pół: biało/tłuszcz. Natomiast węglowodanów mają nie wiele, bo tylko około 5 % zawartości. Jaja te są też wyjątkowo obfite w cholesterol  (nie jest on jednak tak szkodliwy jak powszechnie głosi konwencjonalna nauka o żywieniu).

Jeśli chodzi o witaminy to najwięcej mają z grupy B (najwięcej B12), jest też wit. A  oraz  D. Minerały, jakie można znaleźć w jajkach to m.in. Żelazo, Wapń, Cynk, Fosfor, Magnez i inne.


5 Faktów o życiu na wsi, o których nie macie pojęcia

 

Musicie wiedzieć, że mój blog nie służy wcale idealizowaniu życia na wsi. Prawda jest taka, że staram się tu wrzucać ładne fotki,  wiele z nich po obejrzeniu na komputerze zostaje odrzuconych.

Nie chce kogoś urazić, czy wywołać obrzydzenie, są jednak sprawy o których możecie nie wiedzieć. 

Prawda jest taka, że życie na wsi to nie jest sielanka. Pomimo tego, że na Instagramie można odnaleźć fotki ze wsi pod hasztagiem #slowlife.  W ten sposób reklamuje się agroturystykę, która ma być wypoczynkiem dla mieszczucha. 

Zwykłe życie na wsi potrafi dać w kość. Doznać można skrajnych uczuć:  Od zachwytu, ekscytacji np. kiedy widzimy stado dzikich kaczek, albo sarny tuż za domem. Po uczucie bezsilności i niezłego wkurzenia, kiedy znowu musisz wydać na węgiel, bo zima nie ma końca. Truskawki zarosły tak chwastem, że chce się tylko płakać, albo po prostu trzeba to zaorać. Na kaprysy pogody nie mamy wpływu. 


1. Na wsi może być brudno. Tym faktem mogą być zszokowane osoby z miasta. Oczywiście są nowoczesne gospodarstwa, ale nie łudźcie się nawet, że zwierzaki nie wydalają z siebie kału i moczu. Kury wprawdzie mogą być zamknięte, a te co sobie biegają wcale nie patrzą gdzie robią kupę. To ty drogi człowieku masz uważać, jak chcesz mieć czyste buty. I oczywiście złośliwe gołębie, które lubią sobie przysiadać na parapetach domu. 

2. Powietrze wcale może nie być czyste i świeże. Wiele domów nadal ogrzewanych jest węglem. Czasami jadę zimą przez sąsiednie wsie, a tam czarny dym. Ludzie na wsi nadal nie mają świadomości czym jest ekologia. Liczy się tylko oszczędność, palą czasami byle czym. Nikt nikogo nie doniesie, bo to jest sąsiedzka solidarność. Pisząc to ma na myśli pewne, zapadłe wioski i nie twierdzę, że wszędzie jest tak samo.

Zupełnie inna sprawa, to zapach obornika od wiosny do jesieni. Często, nawet w środku wsi rolnik ma stajnie i niestety nawet mieszkańcy okolicznych domów nie mogą nic z tym zrobić. Obecnie takie hodowle w Polsce nadal są legalne. 

Wiem też, że np. we Włoszech, czy w Niemczech budynki gospodarcze były budowane poza wsią i rolnik dojeżdżał sobie tam jak do swojej pracy. To chyba świadczy, jak zacofanym narodem nadal jesteśmy. Oczywiście nowoczesne chlewnie buduje się w oddaleniu domostw. Co też nie znaczy, że zapachy nie docierają parę km dalej od chlewni. 



3. Kobiety chodzą do stajni. Kolejny zaskakujący fakt, to damy które potrafią na niedzielnej mszy zadać szyku nie gorzej niż Paryżanki. Nieważne, że styl prosto z targu. Tu nikt się tego nie wstydzi. W dużych gospodarstwach pracują wszyscy solidarnie. Jak trzeba to kobieta obsługuje dojarkę, czy maszyny rolnicze. Chodzenie do kur to jest nic w porównaniu np. do kastrowania świń. Osobiście znam takie Panie, które dają swoim prosiętom zastrzyki i robią inne rzeczy. 

4. Czasami noce są bezsenne. Lato, wakacje na wsi, słodkie lenistwo? Nic podobnego, czas żniw, zbiorów to pora kiedy kombajny wracają z pracy nawet po północy. To samo dotyczy innych pór roku. Traktory mogą jeździć od wczesnej wiosny do zimy o różnych porach dnia.  Jeśli rolnik ma dużą ilość hektarów, to aby się z tym wszystkim wyrobić po prostu pracuje długo, czasami też nocami. 




5. Rolnik zawsze ma racje.  Mam tu na myśli zwłaszcza starsze pokolenia rolników, którzy mają swoje zasady co do uprawy ziemi, czy traktowania zwierząt.  Ludzie na wsi nie mają sentymentów jeśli chodzi o zwierzęta. Psy nierzadko służą tylko jako strażnicy obejścia. Nikt się nie użala np. nad kurą która kuleje itd. To jest po prostu wychowanie z pokolenia na pokolenie. Praca na wsi to twarda szkoła życia i tu nie można sobie pozwolić na uczucia. 

Całe szczęście powoli to wszystko się zmienia...Bo nic nie jest stałe na tym świecie. Młodzi rolnicy to jednak w dużej mierze osoby wykształcone, z bardziej nowoczesnym podejściem do życia. 


Co sadzimy w marcu?




Dni coraz dłuższe, więcej słońca, cieplejsza pogoda. 

To zdecydowanie zachęca do upraw w ziemi. W tym roku niestety mniej sadzenia, gdyż zdecydowałam się na kupno gotowych sadzonek od znajomego rolnika. Cena za krzak pomidora, który ma już zawiązane kwiaty to 1,50 zł (w roku ubiegłym, nie wiem jak będzie teraz?)

Nauczona doświadczeniem lat poprzednich widzę, że szkoda mi tej całej pracy przy tym. Podlewania, przesadzania, pikowania. A często i tak się coś nie udaje. Uważam, że nie sztuka się napracować. Trzeba to robić mądrze, aby był efekt z nakładem pracy minimalnej. W końcu to ogrodnictwo hobbystyczne, a nie profesjonalna uprawa. 

Nie mamy z tego nic, poza własną satysfakcją. Czasami coś się udaje, a czasami nie, jak to na roli. Nie mam zamiaru wkładać to też dużych pieniędzy, bo gdybym miała wydać na nawozy, środki ochrony roślin, to takie same warzywa kupić mogę w sklepie. 




Co już posiane, posadzone?

  • rzeżucha na parapecie
  • kiełki słonecznika
  • szczypiorek
  • rzodkiewka na kiełki i do skrzynek
  • bazylia na liście zielone w doniczki
  • czosnek na zielone pędy
  • cebula na szczypior


Stawiam na pewniaki

Zdecydowałam się na uprawę nowalijek, które nie wymagają dużo pracy, ani też idealnych temperatur. Pogoda ostatnio jest nieprzewidywalna, co chwilę zapowiadają powrót zimy, a nasz tunel niestety nie jest podgrzewany. 

Wole mieć kontrolę nad małą ilością rozsad i nowalijek, niż panikować, że coś mi przemarznie. Tak jak w roku ubiegłym, połowa pomidorów przemarzła w kwietniu, a te co zostały były osłabione. Stawiam na uprawy pewne i łatwe w pielęgnacji. 

Poza tym mam w tunelu seler z roku ubiegłego, który całkiem nieźle przezimował. 


Nasze uprawy na bieżąco pokazuje na moim: instagram.com/pamietnikizewsi/


Międzygatunkowe przyjaźnie (i konflikty)

Świat zwierząt gospodarskich potrafi być zaskakujący. Obserwuje jak zwierzaki z jednego gatunku potrafią się nie lubić. Za to zupełnie inne gatunkowo zawierają przyjaźń na całe życie. Nikogo nie dziwi rywalizacja pomiędzy samcami. Za to wzajemna niechęć samic z tego samego stadka zadziwia. Czyżby były zazdrosne jak to my kobiety?


Królik i koza mogą być dobrymi przyjaciółmi



Ta samiczka woli towarzystwo kozy niż przebywanie z innymi królami. Kiedy przebywała w tamtym stadzie nieustannie z niego uciekała. Mieszkając z kozą zgodnie dzielą się pokarmem. Ich jadłospis jest prawie identyczny. Lubią siano, buraki, marchew i jabłka. Latem świeżą trawę. 


Koza i królik lubią się nawzajem ogrzewać w chłodniejsze noce. 




W stadzie indyków przywódca jest tylko jeden



Indycze stadko zazwyczaj trzyma się razem. Samice nie oddalają się zbyt daleko same. Charakterystyczne gulgotanie to ich sposób na rozmowę. Nawet człowiek może sobie z nimi w ten sposób porozmawiać. Reagują na każde słowo swoim GUL-GUL-GUL. Wygląda to tak, jakby rozumiały co się do nich mówi. Kiedy mówię, aby zapozowały ustawiają się w taki oto sposób. Samiec indor dumnie prezentuje swoje piękne upierzenie.




 Za indorem chodzą samice, on jest przewodnikiem stada. Drugi Indor musi się trzymać z daleka, inaczej czeka go walka. Przyjaźń między dwoma samcami na jednym podwórku prawie nigdy nie jest możliwa. Co najwyżej pobłażliwość ze szczyptą tolerancji. 






Kury przyjaciółki na całe życie




Kury żyjące w jednym stadzie rozpoznają się nawzajem. Prowadzą rozmowy, potrafią wyrażać "uczucia". Informują się wzajemnie o zagrożeniu. Jeśli mają w stadzie koguta on jest ich przewodnikiem. Znajduje dla nich smakołyki i prowadzi całe stadko na spacery. Na grzędzie każda kura ma swoje miejsce. 

Potyczki między kogutami to częsty widok. Walczą o przywództwo, o sympatię kur, o teren. Pokonany zwykle ustępuje miejsca, ale zawłaszcza sobie niektóre samice. Nasze czarne stadko chodzi sobie bez koguta, ale zawsze trzymają się razem lub chodzą dwójkami. 


Rosół z młodego gołębia, na odporność, dla dziecka i nie tylko

 


Dziś rozpoczynam nową serię postów na blogu pamietnikizewsi.pl. Będą to wpisy o naszej tradycyjnej kuchni. Pokaże potrawy, które gotuje od bardzo dawna i nam smakują. Może nie będą to wyszukane rarytasy,  raczej kuchnia regionalna.

Nie będą to dania wegetariańskie. Mieszkając na wsi często korzystam z tego, co samo urośnie lub biega po podwórku. Czasami zdarza się tak, że nie mam możliwości zrobienia zakupów, więc korzystamy z tego co jest. 

 Uważam, że każdy ma prawo wybierać to co mu służy. Będąc mamą nie mogę sobie pozwolić na serwowanie dziecku np. kotletów sojowych. Zresztą afery odnośnie wegetarian, którzy zagłodzili dziecko na swojej diecie mówią same za siebie. 



Do przygotowania wspaniałego rosołu będziemy potrzebować:

  • 2 małe tuszki młodego gołębia 
  • 3 średniej wielkości marchewki wiejskie
  • 1 średnia cebula
  • kilka ząbków czosnku
  • Liść laurowy, ziele angielskie (można pominąć) 
  • sól do smaku
  • Korzeń selera lub świeże liście selera/pietruszka/koperek
  • 3-4 litry wody
Rosół z gołębia gotuje na wolnych ogniu przez około 1 godzinę. Jest to bardzo delikatne mięso, więc długie gotowanie spowodowałoby by jego rozpadnięcie. Taki czas w zupełności wystarcza, aby wywar osiągnął pożądane wartości smakowe i zdrowotne. 




Jakie właściwości posiada Rosół z gołębia?


Jak każdy rosół może być źródłem białka, kolagenu, minerałów i witamin. Mięso jest źródłem cynku, który jest bardzo potrzebny przy chorobach przeziębieniowych. 

Dlaczego jest wyjątkowy? Posiada delikatny smak, którego nie sposób porównać do niczego innego.  Nie jest to ciężkostrawny rosół, nie znajdziemy w nim wielu tłustych oczek. Będzie idealny dla osób z wrażliwych układem trawiennym. Podając do rosołu np. kaszę jaglaną zyskamy dodatkowe właściwości lecznicze np. przy kaszlu i zaflegmieniu. 


Smacznego

Mięso obrane z ugotowanej tuszki jest mięciutkie i łatwe do zjedzenia nawet przez małe dziecko. 

Młody gołąb to z pewnością nie jest towar łatwo dostępny. Nie kupicie w markecie, nie polecam też od hodowców gołębi pocztowych. Tylko od zaufanego rolnika. 




Marcowe zwierzaki przyłapane



Przedwiośnie, dni coraz dłuższe, zwierzęta czują nadchodzącą wiosnę. Zmienia się ich zachowanie, nawyki, robią się bardziej aktywne. Obserwowanie ich sprawia mnóstwo przyjemności. To takie Tu i Teraz, prawdziwy relaks i oderwanie od rzeczywistości. 

Mieszkając na wsi widzę, jak zachowanie zwierząt potrafi zmieniać się w zależności od pory roku, czy nawet pogody. 

W lutym, podczas mrozów kury nie wychodziły zbyt chętnie na spacery. Zmrożona ziemia przykryta śniegiem nie zapraszała do poszukiwań. Obecnie coraz chętniej wybierają się na długie wyprawy w poszukiwaniu smakołyków. 

Podobnie jak i kury, koty też czują wiosnę. Wygrzewają się na słońcu i coraz więcej wspinają się na drzewa. Kotek - Psotek lubi bawić się gałązkami i  suchymi liśćmi. Dla niego zabawa nie ma granic. W końcu to młody jeszcze kot, który skory jest do psot. Interesuje się też coraz bardziej ptaszkami na drzewie. Niech się mają na baczności przed tym spryciarzem. 




Wiosna, czas na zaloty...


Zwierzęta czują moc natury.  Uruchamia się w nich więcej romantyzmu, a może po prostu to zwykły pęd do przedłużania gatunku? 
 
Kogut z Kurą wyszedł na randkę. Mają cały dzień na zbieranie najlepszych skarbów, wprost z samej ziemi, która już obudziła się do życia. Popołudniami zapach w sadzie robi się cudowny. W powietrzu ewidentnie czuć wiosnę. Chce się żyć. 



Pierwsza jej wiosna


Młoda koziczka wychodzi na swoje pierwsze spacery. To będzie jej wyjątkowa wiosna, jak cudnie poznawać wszystko po raz pierwszy. Każda gałązka jest atrakcją, a młode kępki trawy okazują się wyszukanym rarytasem. Przyjdzie i czas na porzucenie mleczka, bo zielenina coraz bardziej atrakcyjna. 



Krowy wyglądają z obory


Młoda krówka, zwana też cielęciem z ciekawością wyjrzała ze stajenki. Ciepłe promienie słońca skutecznie ją zachęciły. Coś by skubnęła trawy, bo to suche siano już się nieco znudziło. Rośnie sobie w beztrosce ta mleczka krówka, by kiedyś służyć z pożytkiem nam ludziom. 


 Wsi spokojna

Takie to oto kadry udało się uchwycić w ostatnich dniach. Pierwsze dni marca przynoszą nadzieję na wiosnę. Słońce coraz cieplejsze, przyroda budzi się do życia. Zwierzaki też to czują i stają się coraz bardziej radosne, ku naszej pociesze, a nam udziela się trochę tej ich ciekawości świata.