Rosół z młodego gołębia, na odporność, dla dziecka i nie tylko

 


Dziś rozpoczynam nową serię postów na blogu pamietnikizewsi.pl. Będą to wpisy o naszej tradycyjnej kuchni. Pokaże potrawy, które gotuje od bardzo dawna i nam smakują. Może nie będą to wyszukane rarytasy,  raczej kuchnia regionalna.

Nie będą to dania wegetariańskie. Mieszkając na wsi często korzystam z tego, co samo urośnie lub biega po podwórku. Czasami zdarza się tak, że nie mam możliwości zrobienia zakupów, więc korzystamy z tego co jest. 

 Uważam, że każdy ma prawo wybierać to co mu służy. Będąc mamą nie mogę sobie pozwolić na serwowanie dziecku np. kotletów sojowych. Zresztą afery odnośnie wegetarian, którzy zagłodzili dziecko na swojej diecie mówią same za siebie. 



Do przygotowania wspaniałego rosołu będziemy potrzebować:

  • 2 małe tuszki młodego gołębia 
  • 3 średniej wielkości marchewki wiejskie
  • 1 średnia cebula
  • kilka ząbków czosnku
  • Liść laurowy, ziele angielskie (można pominąć) 
  • sól do smaku
  • Korzeń selera lub świeże liście selera/pietruszka/koperek
  • 3-4 litry wody
Rosół z gołębia gotuje na wolnych ogniu przez około 1 godzinę. Jest to bardzo delikatne mięso, więc długie gotowanie spowodowałoby by jego rozpadnięcie. Taki czas w zupełności wystarcza, aby wywar osiągnął pożądane wartości smakowe i zdrowotne. 




Jakie właściwości posiada Rosół z gołębia?


Jak każdy rosół może być źródłem białka, kolagenu, minerałów i witamin. Mięso jest źródłem cynku, który jest bardzo potrzebny przy chorobach przeziębieniowych. 

Dlaczego jest wyjątkowy? Posiada delikatny smak, którego nie sposób porównać do niczego innego.  Nie jest to ciężkostrawny rosół, nie znajdziemy w nim wielu tłustych oczek. Będzie idealny dla osób z wrażliwych układem trawiennym. Podając do rosołu np. kaszę jaglaną zyskamy dodatkowe właściwości lecznicze np. przy kaszlu i zaflegmieniu. 


Smacznego

Mięso obrane z ugotowanej tuszki jest mięciutkie i łatwe do zjedzenia nawet przez małe dziecko. 

Młody gołąb to z pewnością nie jest towar łatwo dostępny. Nie kupicie w markecie, nie polecam też od hodowców gołębi pocztowych. Tylko od zaufanego rolnika. 




Komentarze

  1. U nas lata ich pełno po podwórku. Wyślę kocurka, może się podzieli ;) Jeszcze nie jadłam gołębia, przynajmniej nic o tym nie wiem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o rosole z gołębia i jego działaniu, ale nie wiem czy miałabym odwagę spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  3. look delicious!
    Would you like to follow each other? If the answer is yes, please follow me on my blog & I'll follow you back.
    www.rosetinz.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuje za komentarze związane z artykułem. Zazwyczaj odwiedzam komentujących na ich stronach i blogach. Nie zamieszczaj spamu - nie opublikuję go!