Sałatka z zielonych pomidorów

 


W tym roku pomidory w tunelu obrodziły, ale sierpniowe deszcze dały się im we znaki. Wiele z nich już nie dojrzeje, bo nadchodzą jesienne chłody, dlatego postanowiłam przerobić co się da. Stąd też pomysł na sałatkę z zielonych pomidorów, która kiedyś była przysmakiem na wielu stołach. 

Moja propozycja sałatki na zimę: zielone pomidory do słoików

Sałatkę z zielonych pomidorów ciężko kupić w zwykłym sklepie, ale zielone pomidory znajdziecie na targach. Sałatka prosta i szybko w wykonaniu. Potrzeba tylko pomidory, cebulę, nać pietruszki plus zalewa z octu i cukru.




Przepis na sałatkę z zielonych pomidorów

  • 2,5 kilograma zielonych pomidorów
  • 2 duże cebule
  • solidny pęczek pietruszki
  • 2 łyżki soli
  • pół szklanki cukru
  • 1/2 lub 3/4 szklanki octu (może być jabłkowy)
  • 3-4 szklanki wody
  • ziele angielskie, listek laurowy wg uznania

Pomidory umyć, pokroić, posolić, odstawić nawet na pół dnia. Odlać sok który puściły. Pokroić i dodać cebulę, pietruszkę. Wykonać zalewę z octu, cukru i wody, podgrzewając aż do rozpuszczenia cukru. Pokrojone pomidory wraz cebulą przełożyć do umytych i wyparzonych słoiczków. Na dnie słoika można dać przyprawy. Dobrze ubić, odlewając ewentualnie puszczony sok. Zalać zalewą, zakręcić i pasteryzować. Jeśli chodzi o czas pasteryzacji to 30 - 40 minut. Zielone pomidory są twarde i na pewno się nie rozgotują. Sałatka jest smacznym dodatkiem do obiadu, nie spożywamy jej w dużej ilości. Dlaczego?


Zielone pomidory nie nadają się do spożycia, na surowo. Zawierają trującą tomatynę, związek bliski solaninie zawartej np. w bakłażanach czy zielonych ziemniakach. Ostatnio "różni znachorzy" podają  informacje, że ziemniaki są trujące nawet po ugotowaniu, zaklejają jelita, utrudniają wchłanianie składników odżywczych i w ogóle nie powinno się ich jeść (również przez zawartość skrobi). 

Warto wiedzieć, że solanina jest związkiem wchłanianym przez nasz organizm w ograniczonym stopniu i szybko wydalanym z organizmu. Związek ten jest przydatny roślinom go posiadającym, chroni je przed szkodnikami. Szkodliwe działanie tomatyny neutralizowane jest przez gotowanie, smażenie lub kontakt z octem np. w przypadku marynat. Warto jednak tą sałatkę porządnie za-pasteryzować w słoiku i zrobić dość kwaśną zalewę. 



Wrzesień

 

Sierpniowe dni przeleciały przez palce. Wpisy które miałam zaplanowane także. Nie było czasu usiąść i skleić coś sensownego. Mimo wszystko lubię tu wracać, do tego mojego Innego Bloga, który jest o zwyczajnym życiu. 


Zbiory i koniec sezonu

Z działki mam zebrane dwie dynie, dwa niedojrzałe arbuzy, które zjedzą kaczki i buraki zapakowane w słoiki. W sierpniu zrobiłam naprawdę dużo przetworów, które pokaże innym razem, bo muszę dopiero zrobić porządek w spiżarni i wszystko poukładać na zimę. 



Zamiast widoku zaoranych pól mamy obecnie wodę naokoło. Wodę w piwnicy i chmary uporczywych komarów.

Tak wyszło, że zbiory warzyw już za nami. Oprócz pomidorów w tunelu, pracę z warzywami mam  już z głowy. Dlaczego, skoro to dopiero wrzesień? Odpowiedź to Lokalne podtopienia w Małopolsce. 

 Wylały małe rzeki, nie poddane corocznemu czyszczeniu, czy raczej ktoś jakiś błąd melioracyjny zrobił? Tego nie wiem, bo są mądrzejsi, co powinni nad tym się głęboko zastanowić. Padało kilka dni, nie miesiąc i w ciągu dwóch dni woda przybrała, nie da się już nawet dojść do łąki. Dobrze, że drogi są u nas przejezdne, bo znam takie miejscowości w okolicy, gdzie wcale nie można dojechać samochodem. 

Nie będzie awantur, pretensji, ludzie się pogodzą z tym co się stało. Nie żyją już tylko z pracy na roli, więc zalanie nie stanowi o tym "Być albo nie być". Trochę to przykre, że nikt o nas nie dba, kto miał ubezpieczone coś dostanie. Miałych działek rolnych się nie opłaca ubezpieczać, ale szkoda tej pracy włożonej w ogródek warzywny. 


Z dobrych wiadomości

Aby nie było tylko pesymistycznie, to jest też dobra rzecz w tym wrześniu. Na początku miesiąca pojawił się  Nowy lokator, Kotek - Psotek. Plącze się koło nóg i trzeba na niego uważać. Kocie zwyczaje dotychczas były mi obce, więc trzeba przywyknąć do zwierzaka. Co jak co, ale pozować do zdjęć to on lubi. 

Zwierzęta zawsze wnoszą do życia radość. Urozmaicają nam dni i dodają powód do uśmiechu. Mam nadzieję, że zostanie z nami dłużej. Tymczasem do zobaczenia niebawem. ..