Wrzesień

 

Sierpniowe dni przeleciały przez palce. Wpisy które miałam zaplanowane także. Nie było czasu usiąść i skleić coś sensownego. Mimo wszystko lubię tu wracać, do tego mojego Innego Bloga, który jest o zwyczajnym życiu. 


Zbiory i koniec sezonu

Z działki mam zebrane dwie dynie, dwa niedojrzałe arbuzy, które zjedzą kaczki i buraki zapakowane w słoiki. W sierpniu zrobiłam naprawdę dużo przetworów, które pokaże innym razem, bo muszę dopiero zrobić porządek w spiżarni i wszystko poukładać na zimę. 



Zamiast widoku zaoranych pól mamy obecnie wodę naokoło. Wodę w piwnicy i chmary uporczywych komarów.

Tak wyszło, że zbiory warzyw już za nami. Oprócz pomidorów w tunelu, pracę z warzywami mam  już z głowy. Dlaczego, skoro to dopiero wrzesień? Odpowiedź to Lokalne podtopienia w Małopolsce. 

 Wylały małe rzeki, nie poddane corocznemu czyszczeniu, czy raczej ktoś jakiś błąd melioracyjny zrobił? Tego nie wiem, bo są mądrzejsi, co powinni nad tym się głęboko zastanowić. Padało kilka dni, nie miesiąc i w ciągu dwóch dni woda przybrała, nie da się już nawet dojść do łąki. Dobrze, że drogi są u nas przejezdne, bo znam takie miejscowości w okolicy, gdzie wcale nie można dojechać samochodem. 

Nie będzie awantur, pretensji, ludzie się pogodzą z tym co się stało. Nie żyją już tylko z pracy na roli, więc zalanie nie stanowi o tym "Być albo nie być". Trochę to przykre, że nikt o nas nie dba, kto miał ubezpieczone coś dostanie. Miałych działek rolnych się nie opłaca ubezpieczać, ale szkoda tej pracy włożonej w ogródek warzywny. 


Z dobrych wiadomości

Aby nie było tylko pesymistycznie, to jest też dobra rzecz w tym wrześniu. Na początku miesiąca pojawił się  Nowy lokator, Kotek - Psotek. Plącze się koło nóg i trzeba na niego uważać. Kocie zwyczaje dotychczas były mi obce, więc trzeba przywyknąć do zwierzaka. Co jak co, ale pozować do zdjęć to on lubi. 

Zwierzęta zawsze wnoszą do życia radość. Urozmaicają nam dni i dodają powód do uśmiechu. Mam nadzieję, że zostanie z nami dłużej. Tymczasem do zobaczenia niebawem. ..


Komentarze

  1. Współczuję wylanej rzeki, nic dobrego. Za to kotek prześliczny, chowaj wszystkie kabelki, moje pogryzły :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mruczek cudo ;) Kocham wrzesień ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O jakie piękne zbiory. Też się mogę pochwalić pięknymi dyniami i cukiniami w tym roku. Odpowiednio zadbałam o ogród i warzywka rosną jak szalone :D
    Co do problemów z nadmiarem wody... współczuję.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć Psotku, prawdziwy z Ciebie model! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. uroczy Kotek Psotek :) słyszałam o tych podtopieniach i bardzo współczuję wszystkim, których to dotknęło :( Kaczki będą miały arbuzową ucztę :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję tego zalania :( a kotek niech rośnie zdrowo i daje Wam duzo radości!

    OdpowiedzUsuń
  7. masakra z tymi rzekami i deszczem

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuje za komentarze związane z artykułem. Zazwyczaj odwiedzam komentujących na ich stronach i blogach. Nie zamieszczaj spamu - nie opublikuję go!